poniedziałek, 8 sierpnia 2011

kaczydół!

Trzymam gałki oczne w plastikowym wiadrze
Już znudziło mnie to że małe dzikie skrzaty rzeczywistości umieją rysować tylko koła
nudziło mnie że trzeba usiąść by być siedzącym

O

brak

Moja nieudana piosenka

Jestem magicznym pożegnaniem! KROPLĄ DESZCZU! zdeptaną na altanie...
Siedzę w bawełnę omotany! SŁUCHAM GŁOSÓW! Ah życie jest wspaniałe
Jestem sobie śródmiejskim wariatem
W zębach mam kuszę, a w oku kratę!
Jestem śródmiejskim wariatem
To ja
Śródmiejski wymiot psa
Nieraz siedzę NIE PATRZĘ POD NOGI myślę sobie- on się czegoś boi
Wciąż biega. Kołuje nad domami, ciągle patrzy, ale mnie ma za nic!
Bo ja jestem śródmiejskim wariatem
w zębach mam wódkę
A w ustach kaszel
Bo ja jestem śródmiejskim wariatem
to ja
Śródmiejski pomiot psa